Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Zima leśnych ludzi

Mroczny, intensywny, mocny, poetycki – tych słów można użyc do opisu Redland. Debiutancki film Asiela Nortona to bardzo oryginalne, osobiste i drapieżne dzieło, które chce – i potrafi – chwycić za gardło. Pozostaje tylko dziwić się, dlaczego nie zachwyca.

Bohaterowie – pięcioosobowa rodzina zamieszkująca w leśnej głuszy – stają w obliczu ryzyka śmierci głodowej. Jedynym wyjściem jest polowanie, jednak zwierzyna znajduje się o kilka dni drogi od gospodarstwa. Mężczyźni, wraz z wezwanym do pomocy młodzieńcem o imieniu Charlie, wyruszają na łowy. Pozostali, matka, córka i synek, muszą jakoś przetrwać do ich powrotu. Wydaje sie, ze walka z nieprzyjazną przyrodą, w której stawką jest życie, stanowi wystarczająco dramatyczny temat, jednak w Redland pojawia sie również liryczny i bardzo zmysłowy watek miłości łączącej córkę, Mary-Ann, i Charliego. Miłości, której ojciec dziewczyny jest przeciwny.

Ta surowa historia o prostych ludziach oprawiona jest w niezwykłe, bardzo efektowne i różnorodne zdjęcia nie tylko bohaterów, ale i otaczającej ich przyrody. Mieszkańcy zagrody są nierozerwalnie zrośnięci z lasem, choć muszą walczyć z nim o każdy kęs jedzenia. Wydaje się, że są oni tak samo pełni życiowej siły, fatalizmu i tak samo amoralni, jak amoralna, witalna i obojętna jest natura. Nie ma tu mowy o wymysłach cywilizacji. Miłość, pożądanie, jak i śmierć są pełne dosłowności, drastyczne, ale i piękne.

Nie da się nie zauważyć, jak wiele starań włożono w to, by wydobyć to piękno – i paradoksalnie możne to być jedna z wad tego filmu. Norton wiele uwagi poświeca kolorystyce, światłu, oszałamia wspaniałymi plenerami, wplata również brudne ujęcia z „ziarnem” i sceny kręcone z reki. Wszystko to, choć początkowo budzi niekłamany zachwyt, zaczyna po pewnym czasie nużyć i stwarza niepotrzebny dystans. Co najgorsze, jakimś sposobem przestała mnie interesować sama historia a zaczęło zastanawiać, ile jeszcze będę musiała cierpieć obecność bohaterów. Sadząc po szmerach na widowni, nie byłam w tym osamotniona. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Redland byłby znacznie lepszy, gdyby skrócono go o jakieś pół godziny. W każdym razie z pewnością dałoby się uniknąć zażenowania tym, że patrzy się na straszną ludzką tragedię z uczuciem niepokojąco bliskim irytacji.

Na zasadzie luźnych skojarzeń obraz Nortona można porównywac z Lasem Piotra Dumaly – oba filmy, opierając sie w głównej mierze na doskonałych zdjęciach, także przyrody, przenoszą ludzkie doświadczenia graniczne w wymiar uniwersalny. O ile jednak Dumała czyni to w sposób ascetyczny i bardzo refleksyjny, Norton nie stroni od fabularnego prymitywizmu i dosłowności, zaś w sferze formalnej prezentuje barokowe bogactwo. Nawet jesli porównanie wypada na niekorzyść Redland, sam fakt, ze da się je przeprowadzić, świadczy o tym, że ten debiutant mierzy wysoko.

Jest to kino zdecydowanie autorskie i być może właśnie z powodu całkowitej artystycznej wolności - przesadnie rozbuchane. Mimo dobrze, a nawet znakomicie zapowiadającego się rozpoczęcia, po pewnym czasie niecierpliwi i nawet wstrząsające sceny nie są już w stanie powstrzymać widzów od dyskretnego spoglądania na zegarki. Życzę więcej szczęścia następnym razem.

Esme Agata Malinowska

doktor_pueblo doktor_pueblo

Wydaje mi się, że porównanie z "Lasem" Dumały jest jednak grubo chybione. "Las" jest humanistyczny, a "Redland" naturalistyczny. Pokazuje ludzi jako zwierzęta, które walczą o przetrwanie. Błędnym wydaje mi się również Twój zarzut wobec filmu, że nie sprawia, że przejmujemy się tragedią tych ludzi. You miss the point. Bo sensem filmu, tak jak ja go rozumiem, jest właśnie, że przejmować się nie powinniśmy, a w każdym razie nie bardziej niż tym, że próchnieje drzewo, czy zdycha polna mysz. To wszystko część Natury.

Ja jestem (świeżo po projekcji na AFF) pod dużym wrażeniem, mimo że paru rzeczy też bym się czepił. Może napiszę więcej innym razem. Na razie, tak na oko, to ocena 8-9, ale jeszcze sobie muszę to ułożyć.

.

Esme Esme

Przekazanie sensu to jedno, znużenie widza to drugie. Dla mnie Redland to miał być film z gatunku mocnych i intensywnych - ale taki nie był, to znaczy był tylko przez pewien czas. Od pewnego momentu zaczęłam się mimowolnie dystansować i to był chyba dobry moment, by zakończyć ten film. Nie mówię tu o identyfikacji z bohaterami, bo jej po prostu nie było, ale o zwyczajnym zaangażowaniu w to, co się dzieje na ekranie.

Porównanie z "Lasem". Uchwyciłeś główną różnicę między Dumałą a Nortonem - nie próbuję Cię przekonać, że jej nie ma. Ale też porównanie nie dotyczyło przekazu, tylko metod ekspresji. Przyroda pełni u Dumały funkcję metaforyczną, u Nortona jest zupełnie dosłowna, ale w obu filmach obrazy natury pełnią istotną rolę. Oba również dotyczą śmierci, chociaż "Redland" traktuje ją z obojętnością, jako rzecz naturalną, w "Lesie" natomiast jest ona przedmiotem kontemplacji. Nie jest to wszystko może overwhelmingly convincing, ale w ogóle ciężko jest przeprowadzać porównania gdy ma się do czynienia z tak mocno autorskim kinem, w obu przypadkach.

"Redland" widziałam na Off Plus Camera w kwietniu, zdążył już skruszeć. Pamiętam go chyba lepiej niż większość filmów z tego festiwalu, ale nie było to jakieś wielkie doświadczenie. Nie dziwię się Gutkowi, że pokazał ten film na AFF, bo jest faktycznie oryginalny i, jak widać na Twoim przykładzie, potrafi zrobić wrażenie. I jak już się przyznałeś, że oceniasz 8-9 to nie ma przebacz, po prostu musisz mi napisać coś więcej. Czekam ;)

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook