Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Zadziwiający Doktor Parnassus

Jak dowiódł przykład Kruka, śmierć odtwórcy głównej roli nie jest przeszkodą nie do obejścia, gdy w grę wchodzą rozpoczęte już zdjęcia. Więcej nawet, bywa ona, gdy trzeba, skutecznym chwytem marketingowym. Parnassus, poniekąd najnowszy film Terry'ego Gilliama, przede wszystkim zaś OSTATNI FILM HEATHA LEDGERA, zagościł właśnie na ekranach kin. Jest co podziwiać.

Gdy w początkowych scenach filmu do Londynu przyjeżdża obdarta trupa sztukmistrzów, kierowana przez niebotycznie starego Doktora Parnassusa, trudno spodziewać się wizualnych fajerwerków. Powóz jest stary, kostiumy niezbyt czyste a publiczność niewrażliwa na starania występujących. Jednak wkrótce jeden z widzów przechodzi przez sztuczne lustro umieszczone na scenie... a tam czeka na niego - i na nas - coś z zupełnie innej beczki. Lustro okazuje się być drzwiami do świata wyobraźni, zaś stary Parnassus - nieśmiertelnym, który zagrał z diabłem o duszę własnej córki. Niestety nieubłaganie zbliża się termin egzekucji długu i wydaje się, że nic i nikt już nie może uratować rudowłosej dziewczyny. No, może poza odciętym od sznura wisielcem, który przyłącza się do grupy...

Motyw przyjeżdżającego do miasta cyrku, czy też pokazu, kojarzy mi się natychmiastowo z nostalgiczną powieścią Raya Bradbury'ego Something wicked this way comes. Podobnie jak w książce, obecność sztukmistrzów prowokuje niepokojące wydarzenia i zmusza obserwatorów do zmierzenia się z własnymi pragnieniami. Tyle że u Gilliama cyrk nie ma już w sobie magii ani zakazanych pokus. Czy też raczej są one zbyt głęboko ukryte, by ktoś chciał zadać sobie trud poszukiwań. Pod smutną, obszarpana sceną, obojętnie mijaną przez amatorów gier komputerowych i wrzaskliwych imprezowiczów, drzemią setki światów i wyzwań. A za dziurawą, wyświechtaną kurtyną toczy się nierówny pojedynek o duszę.

Zakład, którego ofiarą padła córka Parnassusa, jest tylko jednym z szeregu. Gra między diabłem (znanym jako pan Nick) a starym, zmęczonym i nieśmiertelnym człowiekiem, trwa od wielu wieków. Wydaje się nawet, że obaj już się do niej przyzwyczaili i oddają się jej nałogowo, wciągając w nią postronnych widzów - i wspomnianego już odratowanego wisielca o imieniu Tony.

To właśnie Tony jest ową OSTATNIĄ ROLĄ HEATHA LEDGERA - niestety mniej wybitną niż Joker z "Mrocznego rycerza", choć przypuszczam, że zyskałaby wiele, gdyby Ledger zdążył zagrać całość. We fragmentach, w których go zabrakło, postać Tony'ego odtwarza aż trzech aktorów - Johnny Depp, Jude Law i Collin Farrel. Każdy z nich wnosi ze sobą coś ciekawego - Depp swój unikalny talent do ról sympatycznych łajdaków, Law uśmiech w stylu kota z Chersire, zaś Farrel... No cóż, miły wygląd. Niestety postać traci przez to na spójności i Parnassus wydaje się być niepokojąco blisko nieposiadania jakiegokolwiek głównego bohatera. Sytuację ratuje częściowo Tom Waits jako diabeł, który stworzył dla Gilliama intrygującą, nietuzinkową kreację.

Intrygujące i nietuzinkowe - co zresztą u tego reżysera normalne - są również zdjęcia. Oszałamiające, pełne szczegółów wizje przeplatają się z kolorowymi krajobrazami prosto z animacji, które Gilliam tworzył niegdyś z wycinanek dla Latającego Cyrku Monty Pythona. Parnassus miał szczególnego pecha wejść na ekrany niedługo po Avatarze i zapewne wielu widzom trudno będzie zachwycić się jego wizualnym bogactwem po obejrzeniu filmu Camerona. Osobiście nie narzekam, a wręcz wolę Gilliama ze względu na mniejszą cukierkowość. Możliwe jednak, że już wkrótce zdystansuje go Burton. Premiera Alicji w krainie czarów (w 3D!) zbliża się wielkimi krokami.

Wracając do Parnassusa - jako fan Gilliama (proszę brać na to poprawkę) obejrzałam go z wielkim zadowoleniem. Jest to szalone, pełne kolorów, oszałamiające przeżycie. Czasami nie trzeba aż niebieskich kosmitów, by wyjść z kina szczęśliwym.

Esme Agata Malinowska

KrzysztofUW KrzysztofUW

Innej reakcji na film nie mogłem się spodziewać. Gilliam jest niezmienny od lat :) i to jest jego główna zaleta.

.

umbrin umbrin

Parnassusa chętnie zobaczę, a Alicję w krainie czarów mniej. Zwiastun tego drugiego razi komputerową sztucznością.

.

michuk michuk

Tak, też zwiastun Alicji nie przypadł mi do gustu, Ale przejdę się dla Johnnego Deppa :)

.

Esme Esme

Na razie widziałam tylko "płaski" zwiastun i nie mam zastrzeżeń. Podobno na seansach w 3D można już zobaczyć trójwymiarowy. Czyżby Burton przeszarżował?

.

umbrin umbrin

Widziałem w 3D i wygląda to nieszczególnie.

.

michuk michuk

Powiedziałbym, że w 3D wygląda źle. Ale wszystko będzie teraz w 3D wyglądać źle, po Avatarze.

Na film pójdę raczej w 2D bo nie lubię jak mi przedmioty latają koło oczu podczas seansu.

.

umbrin umbrin

Avatar to techniczny nokaut dla konkurencji. Zobaczymy jaka będzie odpowiedź duetu Jackson-Del Toro w 2012 roku.

.

michuk michuk

A wracając jeszcze do właściwego tematu tego wątku to.... interpretacja, że Parnassus to jakieś tam oblicze Stwórcy, który spadł z piedestału i błąka się po świecie, nie przemawia do Was?

Bo do mnie nie :)

.

Esme Esme

Zdaje się, że Olamus napisała coś takiego w swojej krótkiej recenzji. To fajny pomysł. Przedyskutowaliśmy go gruntownie ze Steelmanem, bo po wyjściu z kina jakoś nie mieliśmy koncepcji, o co właściwie w Parnassusie chodzi. Są argumenty przemawiające za tą tezą - np nawiązanie do 12 uczniów lub walka o dusze, w której Parnassus reprezentuje dobro. Są też argumenty przeciw - kiedy pojawia się wisielec, będący sprzymierzeńcem, Parnassus jest zaskoczony i nie wie, co o tym myśleć (znaczy nie jest wszechwiedzący). Doktor nie sprawia wrażenia równorzędnego przeciwnika dla diabła, bez przerwy dostaje fory.

Pomijając już to, co w filmie (bo w tym naprawdę trudno się połapać) - Gilliam sugeruje w wywiadach, że Parnassus to personifikacja jego samego. Zatem człowiek. Przypuszczalnie dość potężny, choć ucieka się czasem do kuglarskich sztuczek. A w każdym razie o potężnej wyobraźni.

No dobrze, ale ja jestem ciekawa, co Ty sądzisz na ten temat. Sondować innych a samemu nic nie mówić to nieelegancko. ;)

.

steelman steelman

Jak już Esme napisała kwestię roztrząsaliśmy.

Mignęła nam koncepcja, że scena w klasztorze (przy założeniu, że 1000 lat == bardzo-bardzo-bardzo-dawno-temu) mogłaby być stworzeniem świata. Ale nie przywiązałem się do tego pomysłu.

Moim zdaniem wątpliwości, które E. przytacza świadczą, że na pewno Paranssus nie jest Bogiem chrześcijańskim (ani żadnym innym "śródziemnomorskim", raczej orientalnym co sugerowałyby nader kolorowe dekoracje i nie tylko). Jeżeli już miałby kimś takim być (tu się nasuwają wątpliwości co do obdarowania go przez diabła nieśmiertelnością) to raczej równym diabłu demonem reprezentującym dobro. W tej sytuacji dopuszczalnym się staje nieco protekcjonalny ton na jaki Nick pozwala sobie w rozmowie z nim. Dodatkowym warunkiem spójności tej koncepcji jest ograniczony zasięg działania jednego i drugiego. Pomiędzy nimi znajdowałby się całkiem spory obszar przypadku, który każdy z nich mógłby wykorzystać ale, na który nie mają wpływu. To by ładnie wyjaśniało zdziwienie obydwu panów na wieść o wisielcu Tonym.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Pomysł, że Parnassus jest Bogiem jest oryginalny... ale zupełnie bez sensu. Oczywiście wiele rzeczy świadczy przeciwko temu, ale te które wymieniacie to mało znaczące szczegóły. Oczywistym zaprzeczeniem jego "boskości" jest scena z samego początku. Bo gdyby był Bogiem, to skąd niby wziąłby się ptak, który narobił na głowę Diabłu, a który Parnassus sam odczytał jako "znak" od kogoś wyżej? Niby od kogo, gdyby sam był Bogiem?

.

michuk michuk

No, od przełożonego. Nikt nie pisał przecież że jest bogiem monoteistycznym :>

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Heh, to trzeba chyba zdefiniować pojęcie "boga". Najwyraźniej jego atrybutem nie jest to, że jest Stwórcą, nie ma pełnej mądrości ani wiedzy (bo się zdziwił, gdy ptaszek przyleciał), wiadomo też, że nie jest wszechmocny. Miłosierny też nie jest zważywszy na to jak potraktował na koniec Colina Farrella :)

.

groht33 groht33

Nie wiem skad w ogole pomysł ze Parnassus jest Bogiem. W pierwszej czesci dowiadujemy sie raczej, że jest raczej jakims przywodca duchowym, ktory zostaje obdarowany niesmiertelnoscia. To raczej jak postac z mitologii polskiej Twardowski zesłany na Księżyc a karzełek to taki jego kogut:-).Nie jest to postać stricte pozytywna więc nie może tak do końca reprezentować sił boskich. To raczej zbłąkany człowiek, który dokonuje wyborów raz dobry raz złych. Obdarzony nadbrzyrodzoną mocą stoi na marginesie społeczeństwa, wie dużo ale nie wystarczająco podążając za konwencją reżysera (podejście surrealistyczne)możena stwierdzić, że to taki "statystycznie zawyżony" Kowalski.

.

Negrin Negrin

Przypominam nie tylko o zbieraniu 12 uczniów, ale także o pojawiającej się w filmie trawestacji "Przemienienia Pańskiego" Rafaela z Parnassusem podmienionym za Jezusa.

.

groht33 groht33

hmm, przecież nie zbierał uczniów, tylko 5 dusz ludzkich, w średnio wzniosłym celu. Nie za bardzo widzę zwiazek ale chetnie wyslucham dalszych dywagacji.

.

Esme Esme

Uczniów też zbierał, tylko wcześniej. Wzmianki o tym pojawiają się w opowieści o pierwszym spotkaniu z diabłem.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

No pewnie, że są takie nawiązania, ale raczej w tonie żartobliwym, niż żeby je traktować na poważnie. Na poważnie to co to za Bóg, który cały czas jest wodzony przez diabła za nos. Swoją drogą też to co to za diabeł, który chce dopaść "złego" Colina Farrella - chyba powinien go wspierać w tym co robił, a nie eliminować? Dobro ze Złem jest tu porządnie wymieszane, ale nie sądzę, żeby Gilliam naprawdę chciał nam tu powiedzieć coś istotnego. To raczej zabawa konwencją "nieśmiertelnego" - nic więcej.

.

Esme Esme

W zasadzie to nawet gdyby Parnassus miał faktycznie być jakimś bogiem, nie implikowałoby to jakichś poważnych konsekwencji, w sensie nie nadałoby filmowi wielu nowych znaczeń. I tak jest tam ich już nieskończenie wiele, bo jak piszesz, wszystko jest kompletnie wymieszane, więc parę w tę czy w drugą stronę nie ma większego znaczenia. :)

.

groht33 groht33

Faktycznie teraz sobie przypominam tą scenę, z tym że chyba za dużo ich nie nauczył bo oddał się ziemskiej miłości. niepoklanego poczecia też raczej nie było więc definitywnie Parnassus niczego wspolnego z bogami nie ma, raczej Twardowski, wiedźmy,czarownice, cyganie, koczownicy - człowiek z pogranicza dwoch swiatow. Troche naiwniak, troche łajdak. taka sobie historyjka.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook