Berlinale 2012: Niedźwiedzie rozdane
Międzynarodowe jury pod przewodnictwem Mike'a Leigh miało w tym roku twardy orzech do zgryzienia. Poziom konkursu międzynarodowego, a nawet pokazów specjalnych był bowiem wyrównany, to znaczy - jednolicie taki sobie. Zabrakło kina wizjonerskiego, porywającego, z jakim w zeszłym roku przyjechali do Berlina mistrzowie - Farhadi, Tarr, Herzog i Wenders.

Nie znaczy to, że nie było co oglądać i o czym dyskutować. Konkursowe filmy, jak zwykle na tym rozpolitykowanym festiwalu, dawały przekrój społecznych i politycznych problemów na świecie - od zamachów na węgierskich Romów, poprzez konflikty afrykańskie, po porwania dla okupu na Filipinach. Oto wyniki tegorocznego konkursu:
- Złoty Niedźwiedź - Cesare deve morire (Cezar musi umrzeć), reż. Paolo & Vittorio Taviani
- Nagroda jury - Just the wind, reż. Bence Fliegauf
- Srebrny Niedźwiedź za najlepszą reżyserię - Christian Petzold za "Barbarę"
- Srebrny Niedźwiedź dla najlepszej aktorki - Rachel Mwanza za rolę Komony w Rebelle (War Witch) Kima Nguyena
- Srebrny Niedźwiedź dla najlepszego aktora - Mikkel Boe Følsgaard za rolę króla Christiana w En Kongelig Affære (A Royal Affair) Nikolaja Arcela
- Srebrny Niedźwiedź za wyjątkowe osiągnięcie artystyczne - Lutz Reitemeier za zdjęcia w Bai lu yuan (White Deer Plain) Wanga Quan'ana
- Srebrny Niedźwiedź za najlepszy scenariusz - Nikolaj Arcel, Rasmus Heisterberg za scenariusz do En Kongelig Affære (A Royal Affair) by Nikolaj Arcel
- Nagroda Alfreda Bauera za dzieło o szczególnym walorze innowacyjnym - Tabu, reż. Miguel Gomes
- Nagroda Specjalna - L'enfant d'en haut (Sister), reż. Ursula Meier
Zabrzmi to może pompatycznie, ale mam poważne wątpliwości co do tegorocznego Złotego Niedźwiedzia. "Cezar musi umrzeć" to historia przestępców osadzonych we włoskim więzieniu Rebibbia, którzy przygotowują się do wystawienia sztuki - chodzi oczywiście o "Juliusza Cezara". Film rzeczywiście robi wrażenie, trudno jednak powiedzieć, czy skonfrontowanie szekspirowkich bohaterów z bandą mafiosów przynosi jakieś specjalnie ciekawe wnioski. Moim zdaniem za większość efektu odpowiada zaangażowanie aktorów, bardzo ciekawa aranżacja sztuki - czarno-białe zdjęcia i wnętrza więzienia, które służą jako tło dla prób - oraz oczywiście sam tekst, tętniący namiętnościami pomimo upływu wieków.
Nagroda jury i nagroda specjalna powędrowały do bardzo skromnych filmów, z których jeden (Just the wind) przywołuje historię mordów popełnionych na węgierskich Romach, drugi zaś (Sister) opowiada o dramatach rodzinnej miłości, rozgrywających się między zaradnym chłopcem a jego nieodpowiedzialną siostrą. Nagrodzone za innowacyjność "Tabu" w nieco bardziej arthousowej formie prezentuje podobne zjawisko co obsypywany nagrodami "Artysta" - nostalgię za kinem niemym, dawnymi czasami pełnymi płomiennych uczuć i złowrogich przygód. Nagroda za scenariusz, wielce słusznie, powędrowała do historycznego dramatu o nadwornym lekarzu duńskiego króla, który najpierw nawiązał romans z królową, potem zaś de facto przejął władzę w kraju, wprowadzając postępowe reformy. Nie tylko jest to fascynująca opowieść, ale też film znakomicie zagrany (nagroda za rolę króla, w roli lekarza zaś widzimy znakomitego Madsa Mikkelsena) i zrealizowany - mam nadzieję, że polscy widzowie nie będą czekać na niego długo.
Zarówno laureat, jak i wiele filmów z konkursu trafi zapewne do naszych kin i na krajowe festiwale. Praktycznie każdy z nich wart jest zobaczenia - również te nie nagrodzone, jak wielki przegrany - "Captive" Brillante Mendozy. Mimo wszystko jednak trzymam kciuki za przyszłoroczny festiwal, by znów zawędrowało na niego prawdziwie wielkie kino.
nevamarja
"En kongelig affære" to ja i tak muszę obejrzeć ze względów oczywistych. ;)
"L'enfant d'en haut" nie dostało może Złotego Niedźwiedzia, ale zgodnie z Twoimi przewidywaniami zostało uhonorowane. Z filmów, które wymieniałyśmy, właściwie tylko "Captive" pozostało niedocenione. I to faktycznie spore zaskoczenie.
Esme
No ba! Wspaniały Mads w głównej roli :)
nevamarja
W istocie dzielimy te same słabości. ;)
ayya
Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona werdyktem. Oczywiście żadnego filmu nie widziałam, ale obstawiałam kogoś z trójki Petzold/ Mendoza/ Arcel. Wydaje mi się, że Cezar Musi Umrzeć nie jestem filmem o potencjale wejścia do kanonu, jak to ma miejsce w przypadku Rozstania. Inna sprawa, że wyróżnienie filmu o takiej tematyce pasuje do Berlinale. Cieszy mnie natomiast nagroda Teddy dla Iry Sachsa, który po 5 latach powrócił z nowym tytułem.
Esme
Petzold był faktycznie wysoko obstawiany. Ale "Barbara" też nie ma takiego potencjału. "Captive" w zasadzie też nie, bo temat był już sto razy obracany i co z tego, że tym razem ultrarealistycznie. Natomiast do "Royal affair" mam słabość, nie miałabym nic przeciw temu, żeby wygrał.
ayya
Esme, a widziałaś Bai Lu Yuan?
Esme
Yup. Film o upadku feudalizmu w Chinach i początkach Partii Komunistycznej, w sosie obyczajowo-erotycznym. Daje radę, ale bez omdlenia.
inheracil
W Wenecji wygrał Goethe, w Berlinie Szekspir, to kto wygra w Cannes? Racine, Molier? ;)
Esme
Molier to dobry typ. Francuzi lubią nagradzać Francuzów :)
lamijka
Strasznie mi się podoba rozmowa o filmach, które widziała tylko 1 osoba. :>
ayya
W sobotę w tvn24 była dyskusja o filmie Szumowskiej, w której uczestniczyły, nie licząc reżyserki, 4 osoby i tylko 2 oglądały film. Także jak widać to nie jest nic dziwnego:P
lamijka
Tak, naśladujmy najlepszych. ;-)
jeżyk we mgle
oglądałam to "śniadanie m". porażka totalna. "pewnie pani film jest bardzo dobry, na pewno taki jest, czytałam wiele recenzji i widziałam fragmenty (wtf? zwiastun na YT chyba), ale temat nie jest znowu taki nowy" (kofta się popisała, że hej).
ayya
Zajebiste to było. Dawno się tak nie uśmiałam:) "Pewnie pani film jest bardzo dobry..." to oczywiście highlight całej tej znakomitej dyskusji:)
doktor_pueblo
To jest śmieszne i nieśmieszne równocześnie. Obawiam się bowiem, że wielu recenzentów pisze też tak recenzje - bez oglądania, na podstawie innych recenzji.
jeżyk we mgle
kofta asekurowała się (chciała być też wtedy zabawna), mówiąc, że zachowa się jak "klasyczny recenzent"...słabe to było i tak.
ayya
Osobiście dziwię się, że sprawiający wrażenie raczej rozgarniętego autor programu zaprasza ludzi do dyskusji o filmie, którego oni nie widzieli. Przecież to pachnie kuriozum na kilometr.
Esme
Podejrzewam, że umowa jest taka, że oni ten film przed programem obejrzą, a że im się nie udaje trafić na pokaz... no cóż.
ayya
To się wyrzuca ich ze studia:P
Esme
... i jeszcze publicznie mówi "miał/a być dzisiaj X czy tam Y, ale nie uważała za stosowne obejrzeć filmu". Ale w zasadzie dlaczego? Nie lepiej pozwolić się jej skompromitować, żeby ludzie na przyszłość wiedzieli, co sądzić o jej recenzjach?
Zresztą ja się nie odzywam, napisałam recenzję filmu, którego nie tylko nie widziałam ja, ale nikt w ogóle go nie widział, więc jestem uberklasycznym recenzentem :)
doktor_pueblo
To żadne osiągnięcie Esme, na Filmasterze były już zwiastuny nieistniejących recenzji nieistniejących filmów ;)
lapsus
Czego Wy wogle spodziewaliście się po programie tego "złotego" chłopca, koledze wszystkich i od zawsze, specjalisty od gołych dup? Pełno go mediach, ale jakoś nigdy nie udało mi się usłyzeć jednego sensownego zdania z jego mięsistych ust. Nawet wrypał się na okładkę tej książki o Gruzji, co ją Dziewit napisała, i to jako współautor :P Z ciekawości muszę przeczytać. Powinni mu przyznać złotą kaczkę, albo lepiej rebrny basen. Z zawartością.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook